niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 12

*Leon* 

Cieszę się, że pogodziłem się z Violettą, nie mógłbym żyć z nią w niezgodzie. Jest dla mnie bardzo ważna i nie mogę jej skrzywdzić, bo jest największym szczęściem jakie mnie spotkało. Zazwyczaj dziewczyny były dla mnie, jak zabawki często bawiłem się ich uczuciami, a  później, jak mi się znudziły to szukałem innej. I tak wkoło. Aż poznałem Violettę, pamiętam jak ją poznałem, uważała mnie za największego debila w szkole. Uderzyłem ją drzwiami, a ona potem taka niedostępna. Pokochałem ją za to, nawet nie wiem czemu.
Teraz muszę zrobić, coś romantycznego, ponieważ chcę, żeby uwierzyła w moją miłość do niej. 
Ma wspaniały pomysł na randkę, której Violetta jeszcze nie przeżyła.
 Postanowiłem, że pójdę do niej i jej powiem o tym, ale oczywiście nie o wszystkim, no bo co to by było. Miałem nacisnąć klamkę od pokoju dziewczyn, ale usłyszałem, jakiś męski głos, a to nie był na pewno Diego, a co jeśli Viola mnie zdradza, albo Fran Diega?Zapukałem do drzwi i nagle wszystko umilkło, usłyszałem głos mojej dziewczyny:
- Proszę.

To był dla mnie sygnał, że mogę wejść do pokoju. Nacisnąłem klamkę, a moim oczom ukazał się ogromny bałagan.
- Co tu się stało?!- spytałem rozglądając się po pokoju.
- Aj, my tylko ubrań szukałyśmy- tłumaczyła Viola.
- Violuś, mam do Ciebie małą sprawę- gdy to powiedziałem, automatycznie Francesca weszła do łazienki.
- Coś się stało?- pytała.
- Chcę Cię gdzieś zabrać- powiedziałem.
- Czyli jakaś randka się szykuje?- pytała z zaciekawieniem Viola.
- No może, weź ze sobą jakieś wygodne ubrania na zmianę.
- No dobrze, o której wychodzimy- pytała Violetta.
- Za godzinę, starczy Ci czasu?- powiedziałem.
- No wiesz, dla Ciebie wszystko- powiedziała Viola, całując mnie namiętnie. 

Wyszedłem i znów usłyszałem jakiś męski głos, albo to była po prostu moa wyobraźnia. 
Zarezerwowałem miejsca na naszą rankę i zacząłem się szykować.

*Godzina później

*Violetta*

Czekałam już na Leona przed wyjściem z hotelu. Muszę przyznać, że się troszkę wystroiłam. Gdy zobaczyłam, że idzie posłałam mu uśmiech. Mój chłopak wyglądał niesamowicie, Miał wspaniale ułożoną fryzurę i ładnie pachniał. Złapał mnie za rękę i wyszliśmy na zewnątrz. Pogoda była wspaniała, zresztą jak zawsze w Barcelonie. 
- Ślicznie wyglądasz kotku- powiedział Leon.
- Dziękuję- odpowiedziałam i naturalnie pojawił mi się rumieniec.

Leon to chyba zauważył, bo uśmiechał się. Nagle stanęliśmy przed wielkim Bigbordem, na którym widniał napis "Skoki na bandżi".
Leon uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
- No ty chyba o tym nie myślisz?- zapytałam.
- Ja właśnie o tym myślę- potwierdził moje przemyślenia.

Weszliśmy na górę i każde z nas poszło się przebrać. Potem do siebie przyszliśmy, a specjaliści zaczęli nas przypinać do dziwnych lin. Zanim się obejrzałam, to już staliśmy na krawędzi.
- Boisz się?- zapytał się Leon opiekuńczym głosem.
- Taak- odpowiedziałam.
- Ufasz mi?- pytał.
- Ufam Ci- mówiłam.
- Kochasz mnie?- pytał.
- Kocham- powiedziałam.
Leon spojrzał mi w oczy i namiętnie pocałował, chyba nigdy nie zapomnę tego pocałunku.
Nadal jednak staliśmy na krawędzi, trzymając się za ręce.

W końcu to zrobiliśmy.! Skoczyliśmy, jeszcze nigdy w życiu nie czułam się tak lekko, jak w tamtej chwili, nadal trzymaliśmy się za ręce. To było niesamowite. Czułam się, jakbym mogła zrobić wszystko, a przy mnie była osoba, którą bardzo kocham. 


Gdy już byliśmy na ziemi, zostaliśmy odpięci od lin, a każde z nas poszło się przebrać. Leon musiał na mnie trochę poczekać, bo musiałam poprawić makijaż i fryzurę, bo wyglądałam strasznie. 
Spotkaliśmy się przed wyjściem.
- To jeszcze nie koniec, księżniczko- powiedział Leon.
- Już zaczynam się bać- odpowiedziałam.
- Nie bój się, przecież jesteś ze mną- powiedział i przytulił mnie mocno.


Po piętnastu minutach doszliśmy do ślicznej restauracji. Leon zaprowadził nas do pięknie nakrytego stoliku. Było już przygotowane wino i kolacja. Wszystko ładnie pachniało.
- To dla mnie?- zapytałam.
- Tak, przepraszam Cię, że daję Ci powody do zazdrości- powiedział.
- Oj nie przepraszaj, bo ty nie masz za, co. Kocham Cie.!- powiedziałam i przytuliłam mocno Loena.
Usiedliśmy przy stole, kelner nalał nam wina i zaczęliśmy jeść kolację. Wszystko było bardzo smaczne. Po kolacji udaliśmy się do hotelu. Było już ciemno, a wszystkie uliczki były, tak ślicznie oświecone. Szliśmy razem trzymając się za ręce.
Gdy doszliśmy na miejsce, Leon odprowadził mnie do pokoju. Jeszcze pocałował mnie na pożegnanie, czekał na mnie aż wejdę do środka.
Nacisnęłam klamkę, ale drzwi się nie otworzyły. Próbowałam dalej i nic, poszperałam w torebce i nie mogłam znaleźć żadnych kluczy, pewnie zostawiłam je w pokoju.
- Fran jesteś tam, jeśli tak to otwórz- krzyczałam i pukałam w drzwi.


Jednak to wszystko było na nic. 
- Skoro, zamknięte to chodź do mnie- zaproponował Leon.
- Ale...- miałam coś powiedzieć, ale mi przerwał.
- Nie ma żadnych ale, śpisz dzisiaj u mnie- nakazał leon.


***
 Cześć.! <3 No i wreszcie mamy rozdział 12. Bardzo długo musieliście na niego czekać, bo nie miałam weny. Dopiero dzięki pomysłom Julii i Kingi, udało się coś napisać.
Cały rozdział opiera się na Leonettcie. Cieszycie się??
Zapraszam was na bloga, na którym pisze opowiadania razem z Pa Ti:  http://miloscjestnazawsze.blogspot.com/

Kim jest chłopak w pokoju dziewczyn??
Dlaczego pokój Violetty i Francesci był zamknięty???
Co wydarzy się między Leonem, a Violettą???
  


środa, 24 grudnia 2014

Rozdział 11

*Violetta*

Obudziłam się około godziny 8.00. Przez okno przebijały się jasne promienie słoneczne. Gdy wstałam, wszystko wydawało piękne kolorowe. Nie istniało zło i ciemne chmury. Wyjrzałam przez okno, zobaczyłam śliczną plaże, na której dzieci już się bawiły. W pośpiechu poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic. Następnie ułożyłam fryzurę i ubrałam się w to: 



Zeszłam na śniadanie, wszyscy już tam byli. Francesca, Diego i Leon siedzieli przy jednym stole, postanowiłam, że dosiądę się do nich. 
-Cześć kochanie.!- przywitał mnie Leon, całując w policzek.
-Hej- odpowiedziałam i usiadłam.

Następnie zjedliśmy w śniadanie i zaczęliśmy planować dzień.
-Ja by z chęcią poszedł na plaże, od pobytu w Hiszpanii, jeszcze na niej nie byłem- proponował Diego.
-Diego, ty tylko byś po plażach chodził- zarzuciła Francesca.
-No to co, proponujesz?- zapytał.
-Zwiedzanie zabytków- powiedziała Fran. Wnioskując po minach chłopaków wiedziałam, że nie chcą iść zwiedzać.
-A wy? Co chcecie dziś robić?- zapytał Diego.
-Ymm, ja mogę iść na plaże- wypowiedziałam nieśmiało.
-No, to jak Viola to i ja- powiedział Leon, obejmując mnie.
-No, to postanowione idziemy na plaże- powiedziała Fran smutnym głosem.
-Fran nie martw się jutro pójdziemy zwiedzać- pocieszyłam przyjaciółkę.

Z Francescą poszłyśmy do pokoju szykować się do wyjścia. Po godzinie byłyśmy gotowe, przed wyjściem, czekali na nas już chłopcy. Na plaży było bardzo dużo ludzi. Znaleźliśmy idealne miejsce i rozłożyliśmy ręczniki. Później rozebrałam się do stroju kąpielowego, w którym wyglądałam tak:
Później poprosiłam Leona, żeby posmarował mnie kremem. Bardzo spodobała mu się propozycja. Krem nakładał delikatnie, było dla mnie to przyjemnie. 


Chłopcy weszli do wody, wołali mnie i Fran. Ona poszła, ale ja nie. Może wam wydawać się to dziwne, ale od małego boję się wody. Więc nie chciałam do niej wchodzić. 
Leon poszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
-Ufasz mi?- zapytał.
-Oczywiście, że Ci wierzę- potwierdziłam.
-No to chodźmy.!- krzyknął.
-Ale, Leon.!- odpowiedziałam.
-No przecież mi ufasz- powiedział i zaniósł mnie do wody.

Była nawet ciepła, oplotłam nogami Leona w pasie, a on mnie nosił. W końcu chciałam sama stanąć na nogi. Nagle Leon i Diego do mnie podeszli i zaczęli bitwę wodną. Chlapali mnie, do tej całej afery dołączyła Franceca i zaczęła mi pomagać. Wynik wojny był dla mnie i Fran zły: Wygrali chłopcy. Wyszliśmy z wody i poszliśmy na plażę. 
-No, wiecie dziewczyny...- zaczął Diego.
-Wygraliśmy i należy nam się nagroda- dokończył Leon.

Dla mnie to była przyjemność, całować  własnego chłopka. Pocałowałam go bardzo namiętnie. 

Nagle usłyszeliśmy krzyk:
-Ratujcie to dziecko.! Proszę.

Leon szybko się zerwał i wskoczył do wody, zaczął ratować to dziecko, które się topiło. W tej chwili byłam dumna, że mam takiego odważnego i kochanego chłopaka. Wszystko oglądaliśmy z naszych miejsc. Mój chłopak uratował tą dziewczynkę. Zaniósł ją do opiekunki, bo na matkę to ona nie wyglądała. Przez chwilę rozmawiała z Leonkiem, albo można powiedzieć- podrywała go. Na koniec pocałowała go w policzek i wręczyła mu karteczkę. 
No nic, Leon ma mnie, ale chyba nie umie żyć tylko z jedną dziewczyną.

Przyszedł i usiadł na ręczniku. 
-Leon byłeś niesamowity, urodzony ratownik- chwaliła go Francesca.
-No stary jestem dumy z Ciebie- powiedział Diego.
-Tylko się nie popłacz- powiedział Leon, a wszyscy oprócz mnie śmieli się.

-A ty kotek, byłaś ze mnie dumna?- Leon skierował pytanie do mnie.
Nastała chwila milczenia. W głębi byłam z niego bardzo dumna, ale zarazem wściekła i...
Zazdrosna??? Nie, nie Viola nie możesz sobie zniszczyć związku przez zazdrość- pomyślałam. 
Nadal leżałam i udawałam, że w ogóle nie słyszałam tego pytania. Lepiej milczeć, niż powiedzieć o kilka słów więcej.

-Chodź Diego, kupimy sobie coś do picia- powiedziała Francesca i pociągnęła za sobą swojego chłopaka. 

-Violuś, co się stało?- zapytał zaniepokojony Leon.
-Czy zawsze musi się coś dziać?- odpowiedziałam pytaniem.
-Tak, bo jesteś na mnie obrażona- powiedział już oburzonym głosem.
-Mam do tego powody- powiedziałam.
-Ciekawe jakie? Może lokóweczka się zepsuła?- zapytał śmiejąc się.
-Niestety nie zgadłeś- po tych słowach wstałam i zaczęłam się ubierać. Następnie zaczęłam składać ręcznik.

-Gdzie ty idziesz?- zapytał Leon posmutniałym głosem.
-To już nie twoja sprawa, leć do tej swojej panienki od karteczek. Będziecie do siebie pasować.!- krzyknęłam oburzona. Próbował zastawiać mi drogę, ale niestety nie wychodziło mu to. Zaczęłam biec, a w oczach miałam już tylko łzy. 
Zobaczyłam ławkę usiadłam na niej i zaczęłam się ogarniać i zastanawiać, nad ty wszystkim.
Wszystko zaczęło wracać ten moment w szkole, jak Leon mnie omijał. Potem, jak już w Hiszpanii zaczynał się o mnie starać. No i w dodatku to wydarzenie z dzisiejszego dnia.

 

 Nagle Francesca do mnie podeszła i zapytała:
-Co ten drań ci zrobił?
-Przecież widziałaś, jest moim chłopakiem, a daje się podrywać innym.
-Violuś, spotykam się z Diegiem od miesiąca, to jest normalne, że podrywają go różne dziewczyny.
-Ale, ja nie chcę żeby zazdrość zniszczyła nam związek.
-Nie zniszczy, ale ty nie możesz się też o byle co obrażać.

Francesca przytuliła mnie, tego mi brakowało.




*Leon*

Czy ja zawsze muszę coś spieprzyć. Los dał mi wspaniałą dziewczynę, z którą każdy chciał by się spotykać. A ja po prostu zachowałem się, jak debil. Ona na pewno gdzieś tam płacze, przez kogo? No to oczywiste, przez takiego debila o imieniu Leon. Teraz muszę kombinować, co zrobić, żeby mi wybaczyła.


Gdy, tak szedłem rozmyślając, jak udobruchać moją księżniczkę.
W oddali zobaczyłem ją, jak stała sama, a w dodatku smutna.

Podszedłem do niej.
-Przepraszam- wypowiedziałem.
-Nie będziesz mnie, przez cały czas przepraszał. Ja ciebie też przepraszam- powiedziałam.
Przytuliłam go, a on mnie pocałował.


-Co mogę dla Ciebie zrobić?- zapytał delikatnym głosem.
-Ymmm...

***

I tak oto ukazuje się rozdział 11. Może, jak niektórzy zauważyli zmieniłam wygląd bloga. Jestem z niego zadowolona. Jaram się nim.
Zapraszam Was na bloga: Ludmi Verdas

No i mam dla Was jeszcze świąteczne życzenia:

Czy wydarzy się coś, co może zniszczyć związek Leonetty?
Czy Violetta posłucha Francesci?

  

niedziela, 21 grudnia 2014

Nominacje;***

Cześć kochani, cieszycie się z przerwy świątecznej? Ja tak, wreszcie porządnie się wyśpię. No nic, mało o mnie wiecie c'nie, ale są też wyjątki np. moja siostra Kinga (http://amiladoo.blogspot.com/)
No więc, kto chce mnie lepiej poznać to niech pisze mi na gg, z chęcią was poznam.
Mój numer: 51193081



 Zostałam nominowana przez Domcię Verdas, oto jej pytania:

1.Czy...też miałaś tak że śpiewałaś do parasolki i nagle ktoś wchodzi do pokoju? :O
-I to nie raz tak miałam.

2.Czy twoja rodzina wie że piszesz?
-Wie siostra.

3.Co byś zrobiła gdybyś spadła z konia w ręce chłopaka który ci się podoba a na około stoi cała klasa.Nagle on cie puszcza i mówi "sorry,za dużo jesz''
-To proste, tak bym go pobiła, żeby go nikt nie poznał.

4.Kogo z Violetty nie lubisz najbardziej a kogo najbardziej?
-Nie lubię Gery, ale najbardziej to Miltona, co za wredny typ grr.

5.Czy lubisz śnieg?
-Odpowiedź jest prosta kocham śnieg, ale jak na razie to chyba nie spadnie.

6.Co byś zrobiła gdybyś mogła pojechać do Argentyny z przyjaciółką i wejść na plan Violetty i pogadać z obsadą obsadą,a nagle twoja przyjaciółka wrzeszczy po hiszpańsku : właśnie moja przyjaciółka ukradła wasze osobiste rzeczy czyli majtki chłopaków i chce uciec!!!Łapię cię ochrona.Co mówisz?
-Emm, no to pytanie jest trudne. Na pewno nic bym nie zrozumiała z tego, co mówi moja przyjaciółka. Mój hiszpański jest na niskim poziomie. Powiedziałabym: Que? -bo tylko tyle umiem.

7.Gdybyś mogła polecieć wszędzie-gdzie byś poleciała?
-Do Włoch lub Argentyny.

8.Czy chciałabyś mieć władzę nad światem?-jeżeli tak to musisz zabić 20 osób.
-Nie chciałabym mieć takiej władzy.

9.Opisz w 6 słowach siebie :D
-Brunetka, miła, szczera, wrażliwa, wkurzająca,zakochana.

10.Czy umiesz skakać przez "kozła"?
-No oczywiście, że tak.

11.Co sprawia ci największą przyjemność? 
 -Hmm, zabawa ze zwierzętami, spędzanie wolnego czasu z rodziną i przyjaciółmi i oczywiście prowadzenie bloga :)



 Kolejna nominacja od http://voy-por-ti12.blogspot.com

 1. Ulubiona postać damska z Violetty.
-Violetta lub Francesca. 

2. Kto ma najlepszy styl?

-Francesca.

3. Jorge vs Damien vs Pablo vs Diego vs Ruggero

-Oczywiście, że Jorge, przecież jest moim mężem.

4. Cami czy Naty

-No nie wiem, oby dwie lubię.

5. Najlepszy utwór z trzeciego sezonu

-Underneath it all <3

6. Oglądasz I <3 Violetta?

-Rzadko.

7. Czytasz mojego bloga?

-Oczywiście, że czytam ;*** Jest wspaniały.! <3

8. Jedziesz na VL?

-Jeszcze nwm.

9. Ulubiony film?

-Trzy metry nad niebem. <3

10. Ulubiona książka?

-Nie za bardzo lubię czytać książki.

11. Chciałabyś \ chciałbyś pojechać na Lodo Tour?

-No oczywiście, że chciałabym. <3


Ja nominuję:
http://leonetta-love4ever.blogspot.com/ 
http://amiladoo.blogspot.com/ 
http://lovestory126.blogspot.com/ 
http://newleonetta.blogspot.com 
http://leonetaaqq.blogspot.com/
http://milvidasatras-leonetta.blogspot.com/
http://leonettaforleos.blogspot.com/ 
http://leoniviolett.blogspot.com/

Moje pytania:
1. Lubisz święta?
2. Jaką masz choinkę?
3. Lubisz gotować?
4. Jaka jest twoja ulubiona tradycja  Bożonarodzeniowa?
5. Co najbardziej lubisz w świętach? 
5. Jaki prezent chcesz dostać?
6. Lubisz śnieg?
7. Co byś zmienił/ zmieniła w moim blogu?
8. Wesołych Świąt.! <3



Jeżeli chcecie mnie lepiej poznać, to piszcie w komentarzach, a zrobię o tym specjalny wpis. <3

Chcę wam polecić i prosić o pokomentowanie jednego z najlepszych blogów:
 http://voy-por-ti12.blogspot.com

I łapcie jeszcze pioseneczkę:


Wszystkich, którzy nie przeczytali 10 rozdziału zapraszam niżej ;***
Zapraszam was jeszcze do zakładki "Zapytaj bohatera" 
No, to tyle ;*** 

czwartek, 18 grudnia 2014

Rozdział 10

Ten rozdział dedykuję wszystkim czytelnikom, a zwłaszcza Dominice
http://leonetta-love4ever.blogspot.com/ Wiktorii http://lovestory126.blogspot.com i Kindze http://amiladoo.blogspot.com/.

~Violetta~
Gdy tak, przy nim stałam nie liczyło się to, że przez niego płakałam i byłam smutna, liczyła się jedynie chwila. Jeszcze przez 30 sekund grał na gitarze i śpiewał. Potem stanął naprzeciwko mnie.
-Przepraszam- wyszeptał romantycznie.

Po czym zaczęły nas dzielić milimetry. Zaczęłam wewnątrz bić się ze sobą. Moje myśli i rozum mówiły, żeby tylko nie doszło do pocałunku, przecież to przez niego cierpiałam, a teraz pocałunek, co to ma być. Natomiast moje serce było innego zdania. Jednak przez rozum mogłabym dalej cierpieć, a tego nie chcę. 
W końcu nasze usta złączyły się w romantycznym pocałunku. Czułam już tylko motylki w brzuchu, to jest cudowne uczucie jeszcze nigdy się tak nie czułam. Pocałunek był niesamowity, a Leon go pogłębiał. 
W końcu skończyliśmy.
-Kocham Cię- powiedziałam i przytuliłam się do niego.
-Ja Ciebie też- odpowiedział i objął mnie.

Jednak to nie był koniec niespodzianki, to był początek.
Leon kazał mi zamknąć oczy, posłuchałam go, on prowadził mnie. Gdy dotarliśmy na miejsce, poprosił, żebym otworzyła oczy. Prze de mną ukazał się romantyczny obraz. 
Na plaży leżał koc, a na nim wiklinowy koszyk z jedzeniem. Słońce już prawie zachodziło. Usiadłam na kocu. Leon wyjął wino i nalał mi, następnie razem oglądaliśmy zachód słońca, wtuleni. 
-Czyli jesteśmy razem?- zapytał, muszę przyznać, że długo czekałam na to pytanie.
-No chyba, tak- odpowiedział niepewnie, a Leon pocałował mnie delikatnie.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile czekałem na tą chwilę- powiedział.

Słońce już prawie zachodziło, a my położyliśmy się leżałam obok niego wtulona, zawsze o tym marzyłam. Jednak marzenia się spełniają. W końcu z Leonem chcieliśmy wrócić do hotelu. Postanowiliśmy udawać, że między nami jest tak, jak zawsze czyli- ja nie darzę go sympatią. 
Jeszcze przed hotelem pocałowałam mojego chłopaka i weszłam do środka. Poszłam do pokoju, była w nim Francesca. Weszłam do pomieszczenia, zaczęłam się uśmiechać i skakać z radości.
-Co ci jest?!- zapytała się Francesca ze śmiechem.
-Oj, czy nie widziałaś nigdy zakochanej osoby?- zapytałam, nadal z radością.
-Właśnie widzę, co się stało?- zapytała Francesca z zdziwieniem.
-No, bo ja i on jesteśmy razem.- powiedziałam, po czy znów zaczęłam się szeroko uśmiechać.
-On? Czyli kto?- zapytała z zaciekawieniem.
-Jak to kto? Mój Leon- odpowiedziałam.

Zaczęłyśmy razem się przytulać i cieszyć, no bo było z czego.
Zaczęłyśmy planować wspólne spotkania. Jeszcze nigdy, we dwie się tak nie cieszyłyśmy. W końcu położyłyśmy się spać całe w emocjach, a zwłaszcza ja. Myślałam o moim chłopaku, o nas. Czy będziemy szczęśliwą parą? A jeżeli zostawi mnie, tak jak Naty. Violka koniec, nie możesz tak myśleć, przecież on za tobą szaleje- pomyślałam.

~Leon~
Wszedłem do hotelu cały w skowronkach, bo mój plan się powiódł. W końcu jestem z osobą, którą naprawdę kocham, bo Naty, to nie była nawet moją koleżanką.
Mam nadzieję, że będziemy szczęśliwi.
Wsiadłem do windy, tam grała ta beznadziejna pioseneczka, ale dziś mnie nie wkurzała. Patrzyłem, na cyferki z numerami piętr, bo jak najszybciej, chciałem wszystko opowiedzieć Diego. 
Winda się zatrzymała, drzwi się otworzyły i wyszedłem. 
Wszedłem do pokoju zadowolony, uśmiechnięty.
-Co się stało? Znalazłeś sobie kolejną laskę?- zapytał Diego.
-Nie, a tobie to tylko to w głowie- powiedziałem.
-No to co się stało?- zapytał poważnym głosem.
-Pamiętasz, jak kiedyś opowiadałem ci o Violettcie?- zapytałem.
-A to, ta mocno wkurzająca brunetka, przyjaciółka Fran. To ona cię od debili wyzywała?-spytał.
-No, tak- potwierdziłem.
-Co taki skryty jesteś?- zapytał.
-Noo, boo myy jesteśmy razem- powiedziałem nieśmiało i zacząłem się znów cieszyć.
-No, to ci gratuluję- powiedział Diego i uścisnął mi dłoń.

*** 
Cześć.! Zgodnie z obietnicą dodaję dziś rozdział. Nie wiem dlaczego, ale jestem z niego zadowolona. Nareszcie Leonetta, mam nadzieję, że fani tej pary są zadowoleni.
Dziękuję wam za komentarze, pod ostatnim wpisem. Jesteście kochani. <3
Czy Leonetta będzie szczęśliwa?
Czy ktoś ich rozdzieli? 

sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 9

~Violetta~ 

*kolejny dzień.

Obudziłam się rano, jeszcze Francesca spała, spojrzałam na zegarek i zobaczyłam godzinę 
6.30, trochę wcześnie wstałam.
Poszłam do łazienki wykonałam poranne czynności, zostało mi ułożenie włosów, włączyłam lokówkę i działałam. 
Gdy wyszłam z łazkienki, ku mojemu zdziwieniu w pokoju już był Diego.
-O wy gołąbki, od samego rana już razem- powiedziałam ze śmiechem.
-No widzisz- potwierdził Diego.

Po chwili wszyscy wyszliśmy z pokoju na śniadanie. Usiadłam razem z zakochaną parą. Pod talerzem zobaczyłam pomarańczową karteczkę. Pisało na niej:
"Podobasz mi się bardzo/ Tajemniczy" 

Uśmiechnęłam się, na co Diego i Fran zrobili dziwne miny, a ja im odpowiedziałam:
-Czy z samego rana nie można się już uśmiechać?
-Oczywiście, że można- powiedział Diego.
-Śmiech to zdrowie- dopowiedziała Francesca.
Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem.
Diego i Francesca wymyślili plan na dzisiejszy dzień, czyli zwiedzanie miasta, bardzo spodobało mi się to, lecz wolałabym zostawić ich samych i tak też zrobię, sama spróbuję pozwiedzać. 
Weszłam do pokoju na chwilkę po torebkę i telefon, moją uwagę przyciągnęły róże na łóżku i w dodatku moim i oczywiście krótki liścik:

"Podoba Ci się niespodzianka? To jeszcze nie koniec/ Tajemniczy"

Muszę przyzanać, że to bardzo romantyczne. Usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je, ale za nimi nikt nie stał. Leżała jedynie koperta. Wzięłam ją, otworzyłam, a tam było napisane:
"Podpowiedź i zaproszenie: Znasz mnie, ale między nami coś się zepsuło i teraz nie chcesz mnie znać. Spotkajmy się dziś wieczorem na plaży./ Tajemniczy" 

 No nic, moje spotkanie z tajemniczym jest dopiero wieczorem, więc teraz idę na spacer. Gdy szłam usłyszałam jak ktoś gra na gitarze i śpiewa. Ta piosenka była wspaniała, poczułam się tak, jakbym już tą piosenkę kiedyś słyszała. Chciałam zobaczyć kto tak gra, ale gdy weszłam do pomieszczenia, nikogo tam nie była, a muzyka przestała grać. Po chwili namysłu zrozumiałam, że to moja wyobraźnia. Nie myśląc już o tym dłużej wyszłam pozwiedzać Barcelonę, trochę było głupio i nudno, bo byłam bez Fran. Pochodziłam trochę po sklepach z ubraniami. Kupiłam coś Angie.
Nagle ktoś rzucił we mnie jakąś zgiętą kartkę, rozwinęłam ją, a tam było napisane:
"Idź za głosem muzyki, a nigdy się nie zgubisz/ Tajemniczy"

*5 godzin później
Był już prawie wieczór, słońce jeszcze nie zaszło. Zmieniłam ubrania, nie wiem dlaczego ale trochę się wystroiłam. Nie wiem z kim się spotkam, mam nadzieję, że nie będzie to żaden zboczeniec, tylko normalny chłopak.
W liście pisało, że go znam, może to mój były przyjaciel z Barcelony, no ale nie jestem tego pewna. 
Nie przedłużając wyszłam z hotelu i udałam się w kierunku plaży. Robiło się coraz bardziej romantycznie. Szłam brzegiem w oddali widziałam, że ktoś gra na gitarze. Z każdą chwilą byłam bliżej, tym głośniej było słychać znajomą melodię. Gdy już przy nim byłam, nie było dla mnie ważne, kim jest i co mi zrobił. 
Liczyła się jedynie chwila i my...♥
 ***
Witajcie.! Przepraszam, że dawno był rozdział, ale liczyłam na trochę więcej komentarzy, przynajmniej sześć. Niestety tylu nie był, szkoda, ale i tak daję rozdział.
Może niektórzy zauważyli, że dodałam kilka zakładek m.in "Zapytaj bohatera". W tej zakładce możecie zadawać pytania bohaterom i dowiedzieć się więcej o nich. No to czekam na pierwsze pytania ;)
Założyłam bloga na pingerze: http://para.siempree.pinger.pl/ serdecznie Was zapraszam, dziś dodam tam 1 część OS o Leonettcie. Będzie mi bardzo miło, jeżeli skomentujecie, nawet z gościa. 

Kim był chłopak, którego Violetta spotkała na plaży?
Czy przez z niego w życiu Violetty dużo się zmieni?  

 

niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 8


Ten rozdział dedykuję mojej kochanej Wice http://lovestory126.blogspot.com/

(włącz) 
***
~Violetta~ 

Siedziałyśmy nadal na ławce i szukałyśmy na mapie, miejsca w którym się znajdujemy. Nie mogłyśmy go znaleźć. Francesca już płakała, a ja w oddali usłyszałam znajomy głos i zobaczyłam dwóch mężczyzn idących w naszą stronę:
-Violetta, Fran.!- krzyczeli, a ja szturchnęłam Fran.
-Fran, nie płacz ktoś nas szuka- powiedziałam z radością w głosie.
-Na prawdę?- spytała z niedowierzaniem.
-Tak, to ci mężczyźni idący w naszą stronę- potwierdziłam.
-To przecież Diego.!- krzyknęła Fran i pobiegła do niego, a ja za nią.

-Diego.!- krzyknęła Fran i przytuliła mocno swojego chłopaka. 
Ja z niedowierzaniem patrzyłam, na chłopaka, który stał obok Diega. To był Leon, ale jak on się tu znalazł. Stałam, jak osłupiała.
-Violetta- powiedział.
Chciał mnie przytulić, ale ja odsunęłam się. Nie byłam na to gotowa, ale też nie chciałam. Przyjechałam tu, żeby o nim zapomnieć, a on jak gdyby nigdy nic, przyjeżdża tu i liczy na to, że go od razu wpadnę mu w ramiona. 
Do hotelu wracałam w ciszy nic nie mówiłam, jedynie szłam, a obok mnie Leon, co chwile spoglądał na mnie kątem oka. Gdy doszliśmy na miejsce Diego i Fran gdzieś poszli, a ja została z Leonem. 

-Dlaczego taka jesteś?- spytał.
-O co Ci chodzi?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-O ten tramwaj, co nie chodzi- powiedział.
-Hahaha bardzo śmieszne.!- zaśmiałam się sztucznie.
Wsiadłam do windy, a on oczywiście za mną.

-Pytam na serio, dlaczego jesteś dla mnie oschła?- zapytał.
-A, co myślałeś, że ja jestem zabawką. Znudziłam Ci się to mnie unikałeś, a i wróciłeś do tej całej Natalii- powiedziałam z nerwami.
-Unikałem? Ciekawe kiedy?- zapytał śmiejąc się.
-Przypomnij sobie- powiedziałam.
-Zazdrosna jesteś, co nie???- zapytał z uśmieszkiem.
-O kogo? O ciebie? Na takich debili, jak ty to szkoda zazdrości- potwierdziłam.

Nareszcie, winda się zatrzymała i skończyła się ta cała głupia konwersacja z Leonem.
Weszłam do pokoju położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Wiem, że to głupie. I płacze przez NIEGO. Rozumiem, że nie jest wart, żadnej z moich łez, ale muszę przyznać, że zakochałam się w nim.
Liczyłam, że to będzie wyjazd, na którym się wyleczę z tego uczucia. Jest jeszcze gorzej, bo on przyjechał i będę znów widywała go często.

~Leon~

Nie wiem o co jej chodzi, może i jej unikałem, ale ona jest zazdrosna. Tak naprawdę wróciłem do Natalii, bo szantażowała mnie, że skrzywdzi Violę, a mi na niej cholernie zależy.
Muszę, coś zrobić, żeby mi wybaczyła i żebyśmy znów byli szczęśliwi. Jutro zacznę działać, wymyślę wspaniały plan.


***

Cześć.! przepraszam, że dopiero teraz rozdział, ale ostatnio w szkole była dyskoteka. Poza tym pracuję w szkolnej gazetce, a tam też muszę coś pisać i dodawać.

 Rozdział dodałam z dużym opóźnieniem i bardzo za to przepraszam.

Jak zauważyliście, ten rozdział jest dedykowany Wice, to dlatego, że miała 5 dni temu urodziny (25.11)
Bardzo Cię przepraszam za opóźnione życzenia, to dla Ciebie:


Co wymyśli Leon, żeby odzyskać Violettę?
Czy Viola mu wybaczy?
Czy pojawi się ktoś, co wszystko skomplikuje? 

6 KOMENTARZY=NASTĘPNY ROZDZIAŁ

piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 7

*Dzień wycieczki

 *Violetta*

Cały wczorajszy dzień pakowałam się i żyłam dzisiejszą wycieczką. Nie mogłam się jej doczekać. Pierwszy raz jadę na wycieczkę klasową. W dodatku lecę samolotem, tym razem bez Angie. 
Wstałam o 6.00, bo o 8.30 mam być na lotnisku. Wykonałam poranne czynności i poszłam zjeść śniadanie. Oczywiście przy posiłku nie obyło się bez porad Angie. Opowiadała mi, co mam robić, gdy się zgubię itp. 
Gdy wybiła godzina 8.00 pod mój dom przyjechała taksówka. Przed odjazdem Angie ucałowała mnie i powiedziała:
-Violu, pamiętaj, że zawsze masz mnie i gdyby coś się działo masz do mnie dzwonić.
 -Dobrze Angie, kocham Cię- przytuliłam ciotkę i wsiadłam do taksówki. Machałam jej jeszcze, po czym kierowca ruszył z miejsca i za jakieś 20 minut byłam na miejscu.
W środku była Francesca z Diegiem, przywitałam się z nimi. Rozmawiali o Leonie, ale gdy byłam przy nich to zmienili temat.
Później razem poszliśmy do odprawy, a następnie wsiedliśmy do samolotu. 
Lot upłynął mi spokojnie. Po dwóch godzinach znalazłam się na lotnisku w Barcelonie. Później przyjechał po nas autobus i pojechaliśmy do hotelu. Przez szybę wszystko oglądałam.
Hiszpania to piękny kraj.
Weszliśmy do hotelu, był bardzo duży i piękny. Mieliśmy duży basem, a przez 
okna mogliśmy oglądać morze. Pokój dzielę z Francescą, to bardzo dobrze. 
Rozpakowałyśmy się, ale Fran chciała mi coś powiedzieć:
-Violu, no bo ja i Diego...
-Coś się stało?!
-Nie, nie my po prostu jesteśmy razem.
-Na serio?
-Tak, nie chciałam Ci nic mówić, bo wiesz po tej akcji z Leonem, byłaś smutna. 
-Ej, nie przejmuj się mną, ważne, że jesteś z Diegiem. 
-Na prawdę, a i nie przejmuj się Leonem.
-Wiem, nie jest warty, żebym o nim ciągle myślałam.

Nie siedziałyśmy długo w pokoju, tylko wyszłyśmy na miasto. Chciałyśmy trochę pozwiedzać. Z hotelu wzięłam mapkę, aby się nie zgubić. Spacerowałyśmy po mieście robiłyśmy sobie zdjęcia. Wszystko było dobrze, dopóki nie weszliśmy w złą uliczkę. Doszło do tego, że pierwszego dnia w Hiszpanii zgubiłyśmy się. Oczywiście Fran chciała zadzwonić do Diega, ale jej się to nie udało, ponieważ rozładował jej się telefon. No, ale przecież jest jeszcze mój. Szukam go w kieszeniach i w torebce. Nigdzie go nie ma. Zdałam sobie sprawę, że został w pokoju. No, to ładnie zgubiłyśmy się. 
Pytałyśmy się przechodniów, jak trafić do naszego hotelu, ale za każdym razem wchodziłyśmy w złe miejsce. 

No nic, to było pewne, że przytrafi nam się coś. W końcu załamałyśmy się i usiadłyśmy na ławce, po zostało nam czekać aż ktoś zacznie nas szukać.


***
No cześć.! Jak zauważyliście zmieniłam wygląd, ale muszę jeszcze coś dopracować. Mam nadzieję, że się wam podoba. 
No i mamy weekend, wreszcie.! Odpocznę od tej szkolnej rzeczywistości. 

Jak wam się podoba rozdział??? Wiem, że trochę krótki, ale więcej akcji będzie w kolejnym.
Dziękuję wam za komentarze, pod ostatnim rozdziałem.

Czy ktoś zacznie szukać Francescy i Violetty?
Czy dziewczyny wrócą bezpiecznie do hotelu?

6 komentarzy=8 rozdział