poniedziałek, 23 marca 2015

Capítulo 4

~Violetta~
Po lekcji, szybko wyszłam z klasy, aż w końcu wpadłam na dziewczynę. Była to blondynka. Ładnie uczesana i umalowana.  Przewróciła się. Pomogłam jej wstać, ale ta zaczęła wrzeszczeć:
- Nie dotykaj mnie, bo pomniesz mi mundurek.!
- Haha, to ty uważaj jak chodzisz łamago.!
- Ja łamagą?! Ty lepiej spójrz na siebie.!

W końcu odeszłam od niej, przecież głupszym się ustępuje. Skierowałam się w kierunku kawiarni, bo byłam głodna. Dlatego, że dziś rano nie zdążyłam czegoś zjeść. Zobaczyłam w oddali Diega siedział sam, i wyglądał na bardzo skupionego. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Podeszłam po cichu do miejsca, w którym siedział chłopak. Szybko zakryłam mu oczy.
- Kim jestem?- zapytałam i obydwoje zaczęliśmy się śmiać.
- Ymm, może Violetta- powiedział poprawnie, a ja pocałowałam go w policzek. Nie chciałam tego robić, ale jakoś tak wyszło. Usiadłam na przeciwko chłopaka i zaczęłam się mu przyglądać. Wyglądał na bardzo zmieszanego, to pewnie przez tego buziaka, ale przecież nic wielkiego się nie stało. Chyba, że szatyn się we mnie zakochał, no to wtedy to jest już większy problem. 
Postanowiłam odejść, według mnie tak będzie lepiej, bo jakby się mnie o coś spytał lub, ja bym coś głupiego palnęła, to potem żałowałabym tego końca życia.
Wstałam. Miałam już odchodzić, ale chłopak złapał mnie za nadgarstek.
- Coś się stało?- zapytałam
- Nic, nic. Dlaczego chciałaś iść?- odpowiedział.
- No, bo wyglądałeś na zamyślonego, no i pewnie ci będę przeszkadzała- tłumaczyłam.
- Nie, nie, ty mi nie przeszkadzasz- powiedział Diego.
- Na pewno??- upewniłam się.
- Tak, jak będziesz to będzie lepiej- powiedział, a ja poczułam, że się rumienię. Nienawidzę tego, więc zawsze z tego powodu spuszczam głowę i zasłaniam ją włosami.

***
 Następnego dnia, starałam się unikać Diega, na każdy możliwy sposób. Przede wszystkim uciekałam od jego spojrzenia, które oddawało bardzo dużo uczuć. 
Dziś nasza klasa nie miała lekcji w szkole. Wszyscy, mieliśy zajęcia na odkrytym basenie. Ta wredna blondynka i jej świta opalała się. Ona chyba jet bardzo popularna, skoro każdy ją zna. 
Syn polityka znów podrywał jakieś dziewczyny. Ja z moimi przyjaciółkami wzięłyśmy piłkę i zaczęłyśmy grać. Co jakąś chwilę czułam, że mnie ktoś obserwuje. 
Na pewno nie był to Diego, bo on chodzi do innej klasy. 
Szybko odwróciłam głowę, a moje i Leona oczy spotkały się. Było to bardzo peszące uczucie, które natychmiast przerwałam. Nigdy, nie wiadomo, co ten debil wykombinuje. 

***
Naszą cudowną zabawę, przerwały trzy donośne dzwonki, które oznaczały przerwę na obiad. Nie byłam głodna, wiec zostałam. Położyłam się na leżaku i zaczęłam się opalać. Na basenie, panowała cisza. Byłam tam, tylko ja. 
Nagle ktoś usiadł obok mnie, automatycznie zdjęłam okulary. Moim oczom ukazał się Leon. Był cały mokry i wyglądał na bardzo przystojnego. Jeszcze wcześniej, nawet przez chwilę bym tak o nim nie pomyślała. 
W końcu zdałam sobie z tego sprawę, że patrzymy się na siebie, a żadne się nawet nie odezwało, postanowiłam przerwać tą niezręczną ciszę: 
- Co??!
- Pamiętasz, co mi ostatnio zrobiłaś?
- No tak.
- Wiesz, bo mnie to bolało.
- Serio?? To bardzo dobrze.
- Co??!
- Już nic.
- Ja się odwdzięczę.

Po tych słowach Leon, wziął mnie na ręce i razem ze mną wskoczył do wody. Na początku byłam oburzona zachowaniem bruneta, bo to wydawało się chamskie. Zresztą po jakimś czasie, poczułam odwrotne uczucie. Zaczęliśmy się świetnie bawić. Chlapaliśmy się wodą (xD) czułam się tak wspaniale, jakbym bawiła się z najlepszym przyjacielem. 
Można powiedzieć, że chciałbym, żeby to trwało jeszcze dłużej.

***
To teraz nominacje.
Dziś odpowiem na dwie:
Pierwsza jest od mojej kochanej Martusi.! <3: http://leon-vilu.blogspot.com/


1.Ile masz lat?

Jeszcze 13, ale już 29 marca 14 ♥




2.W jakim województwie mieszkasz?

świętokrzyskie. <3


3.Do której klasy chodzisz?

1 gim.

4.Jak masz na imię?

Marlena, ale znajomi mówią na mnie Lenka. <3 


5.Masz aska?



Mam ^^

6.Masz Fb ?
Mam *.*

7.Czy lubisz się uczyć ?

To zależy czego :)

8.Dlaczego założyłaś bloga?

Bo chciałam pisać opowiadania ;*


I druga od bloga: http://nasza-droga-leonetta.blogspot.com/
 Dziękuję Ci :*
 
1.Przewodni cytat

Todo el resto no cuenta.! <3  

2.Masz drugie imię?Jak tak to jakie?



Nie mam drugiego imienia :(

3.Jaki jest twój ulubiony kolor?

Hmm, to chyba będzie miętowy *.*


4.Masz jakieś zwierzątko?Jak tak to jakie?


Mam pieska: Sabę, Kotka: Milkę i rybki :)

5.Jakie miasto chciałabyś odwiedzić?


Rzym :)

6.W jakim województwie mieszkasz?

świętokrzyskim 

7.Czytałaś kiedyś mój blog?

Tak.

8.Twoja ulubiona piosenka.




9.Wymarzone wakacje.


To takie wakacje z nim. <3

10.Skąd czerpiesz pomysły?

Czasem z moich snów.

11.Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?

Wierzę :)


To ja dziś tylko dwa blogi nominuję:
http://violetta-love-new-story.blogspot.com/
http://amiladoo.blogspot.com/

Odpowiadajcie na pytania z drugiej nominacji :)


*** 
Heej.! W końcu jest rozdział. Miał być wczoraj, ale nie był jeszcze do końca dopracowany. Po za tym miałam ważną sprawę rodzinną, no i to był lekki szok dla mnie, ale teraz jest już okeey :)
Dziękuję za tak dużą ilość komentarzy pod ostatnim wpisem, za wyświetlenia, bo jest już ponad 6 000 no i jeszcze za nominacje.
W kolejnych postach odpowiem na kolejne nominacje :D

niedziela, 15 marca 2015

Capítulo 3

~Violetta~Po tych wszystkich nudnych lekcjach i ciągłym uczuciu, że taki kretyn się na mnie patrzy, zaczął się czas dla wolny.  Razem z Cami i Fran poszłyśmy do biblioteki, aby zgromadzić materiały do pracy domowej.
Oczywiście znając moje szczęście musiałam tam kogoś spotkać. Syneczek tatusia siedział ze swoimi kolegami i obserwowali, każdą dziewczynę w pomieszczeniu. Z chęcią uderzyłabym go, w tą twarzyczkę z pięknymi oczami.
Chyba mnie zauważył, bo puścił mi oczko, ja natomiast zignorowałam to i przewróciłam teatralnie oczami.
Zabrałyśmy się do tych lekcji, ale bardzo trudno było mi się na nich skupić. Może to dlatego, że ciągle myślałam o ty syneczku tatusia. Dlaczego on musi być taki przystojny?! 
 Nie mogłam już siedzieć w tym pomieszczeniu, zwłaszcza przez to, że on ciągle się śmieje i patrzy na mnie, nie lubię tego uczucia, gdy czuję czyjś wzrok na sobie.

***
Poszłam na kawę, może chociaż przez chwilę nie będę musiała go widzieć. Zamówiłam kawę i usiadłam przy stoliku. Byłam sama, bo Cami i Fran nadal siedziały w bibliotece, bardzo zależy im na ocenach. Natomiast mi nie za bardzo, ale i tak muszę się w miarę dobrze zachowywać, bo jeśli tak nie będzie, to pseudo ojciec wywiezie mnie na drugi koniec świata. 
W końcu przyszła kelnerka z moim zamówieniem, długo nie musiałam czekać. Po chwili upiłam troszkę kawy. Nagle na przeciw mnie stanął chłopak. Dobrze zbudowany szatyn z pięknymi, dużymi, czarnymi oczami i nieziemskim uśmiechu, nie takim chamskim, którym darzy mnie Leon.
Odwzajemniłam uśmiech.
- Wolne?- zapytał.
- Emm, tak- wymamrotałam.
- Diego jestem- przedstawił się.
- A ja Violetta- również to uczyniłam.
- Masz śliczne imię- powiedział.
- Dziękuję- odpowiedziałam i lekko się zarumieniłam.
- Jesteś tu nowa?- spytał.
- Taak- odpowiedziałam i upiłam troszkę napoju.


***
Kolejny dzień, zaczął się, jak poprzedni. Leniwie podniosłam się z łóżka i otworzyłam oczy. Dziewczyny jeszcze spały, szybko zerknęłam na zegarek. Gdy zobaczyłam, która jest godzina. Natychmiast zostałam sparaliżowana, za 30 minut zacznie się lekcja. 
Szybko obudziłam dziewczyny i poszłyśmy się ogarnąć. Raczej nie zdążę już zjeść śniadania. Szybo wzięłam, potrzebne książki i zeszyty i w mgnieniu oka wybiegłam z pokoju. Szybko zbiegłam po schodach. Nie zwracałam uwagi na innych uczniów chodzących po korytarzu. 
Nagle wpadłam na kogoś, wszystko wyleciało mi z rąk, a ja mnie złapał chłopak. 
Spojrzałam na niego, a dokładnie w jego oczy. Był to Leon, nie miał wtedy już tego głupkowatego uśmieszku, tylko poważną minę.
- Wszystko dobrze?- spytał i pomógł zbierać mi książki.
- Tak, tak- powiedziałam.
- Co ty dziś, taka jakaś dziwna?- zapytał i na jego twarzy znów pojawił się chamski uśmieszek. To był znak, że znów wraca ten stary wredny syneczek tatusia.
- No chyba ty- wywaliłam do niego język i uderzyłam go w twarz. Sama byłam zdziwiona, że to zrobiłam, ale w końcu ten kretyn ma za swoje.
- Czy ty sobie zdajesz sprawę z tego, co zrobiłaś?!- spytał, dotykając dłonią miejsca uderzenia.
- Tak, zdaje sobie sprawę z tego, mam nadzieję, że bardzo boli- powiedziałam i uśmiechnęłam się tak, jak on zawsze.
- Castillo i Verdas do klasy- przerwał nam nauczyciel.

Weszliśmy posłusznie do pomieszczenia i zajęliśmy swoje miejsca




***
Tak, oto prezentuje się rozdział 3. Chyba nie jest taki najgorszy, mi nawet fajnie się go pisało.
Mam nadzieję, że wam się podoba :)

Czy Leon zemści się na Violettcie??
Czy będzie coś pomiędzy Violettą, a Diegiem??
 

niedziela, 8 marca 2015

Capítulo 2

~Violetta~
Wstałam bardzo wcześnie, zupełnie inaczej niż zawsze. Może, to dlatego, że jetem w innym miejscu, ale i tak na pewno mnie stąd wyrzucą. Promienie słoneczne zmusiły mnie do wstania. Wzięłam szybki prysznic, szybko wyczesałam włosy i ubrałam ten dziwny mundurek. 
Gdy wyszłam z łazienki, czekały na mnie dziewczyny.

***
Zeszłyśmy do bufetu na śniadanie, usiadłyśmy przy stole. Podeszła do nas kelnerka i złożyłyśmy zamówienia. Po kilku minutach dostały to, co chciałyśmy. 
W oczy rzucił mi się ten cały syneczek tego polityka, próbował poderwać blondynkę, ale zbytnio mu to nie wychodziło. Zaczęłam się z niego śmiać, bo dziewczyna oblała go kawą. Wyglądał na tak wściekłego, że mógłby stół wywrócić, ale tego nie zrobił. 
Chyba zauważył, że się z niego śmieję i rzucił mi mroźne spojrzenie, a ja to po chwili odwzajemniłam. 


***
Zadzwonił dzwonek i wszyscy weszli do klasy. Zauważyłam, że tego syneczka tam nie ma i z tego powodu się ucieszyłam. Wszyscy usiedli na miejscach, a nasz wychowawca przedstawił się i powiedział:
- Do naszej klasy będzie chodził syn bardzo ważnej osoby, mam nadzieję, że będziecie go dobrze traktować.

Po tych słowach stanął ten właśnie koszmar, o którym będę śniła przez kolejne noce. Usiadł w ławce za mną. Po prostu idealnie, niech on jeszcze spróbuje do mnie coś powiedzieć, to nie ręczę za siebie. Na szczęście milczał.
Nauczyciel przynudzał, jeżeli tak będzie na każdej lekcji to codziennie będę wyspana. 
 Obudził mnie dzwonek na przerwę, szybko podeszły do mnie Cami i Fran.
- Ale ty, to masz szczęście!- krzyknęła rudowłosa.
- Niby czemu?- zapytałam.
- Za tobą siedzi mega przystojniak- wybuchła Fran.
- Ten syneczek tatusia??- spytałam ze śmiechem
- No taak- powiedziały równocześnie i zaczęłyśmy się śmiać.

***
Inne lekcje minęły bardzo szybko i nawet nie były takie nudne, ale na matematyce syneczkowi tatusia zaczęło się nudzić. Zaczął kopać w moje krzesło. Na początku postanowiłam go ignorować. 
W końcu nie wytrzymałam tego, odwróciłam się do niego i spojrzałam w jego duże i piękne brązowe oczy.
Wcześniej, gdy mnie tak wzrokiem mroził nie zauważyłam, że one są aż tak ładne. Na pewno wyglądałam na wariatkę.
- Panno Castillo, jak rozwiązać to zadanie?- wyrwał mnie z transu nauczyciel. 
- Emm, no nie wiem- wymamrotałam.
- To radzę się nie odwracać do tyłu- powiedział, a ja na to porozumiewawczo kiwnęłam głową.

Zadzwonił dzwonek,  wszyscy wyszli z klasy. Zostałam tylko ja i ten syneczek, który ma piękne oczy.
- Leon jestem- podał mi rękę.
- Violetta- uśmiechnęłam się i uścisnęłam mu dłoń. 
- Co się tak na mnie lampiłaś?!- zapytał z tym takim chamskim uśmieszkiem.
- Wiesz, bo na czole masz takiego wielkiego pryszcza- odwzajemniłam uśmiech i wyszłam z klasy.
- Violka.!- krzyknął, a ja automatycznie stanęłam w progu i spojrzałam na niego.
- Co?! Mam ci kosmetyczkę polecić?- zapytałam.
- Haha, bardzo śmieszne- powiedział.
- No, to co ode mnie chcesz Leonku?- spytałam.
- Dobra z Ciebie dupa- powiedział i zaczął się śmiać. 

W tej chwili to ja zaczęłam go wzrokiem mrozić.

***

No i w końcu jest rozdział drugi.
Jakiś taki dziwny, przepraszam że musicie takie coś czytać (żeby nie było nie zmuszam was do tego)
Kolejne rozdziały zacznę dedykować :)
3 może pojawi się za tydzień. 

A o tym, co sądzicie?? Tylko szczerze.

Czy Viola i Leon się polubią??
Czy Leon ma jakąś tajemnicę??

sobota, 21 lutego 2015

Capitulo 1

*Violetta*
Wstałam tak, jak zwykle czyli o godzinie 11, jak to dobrze, że nie muszę chodzić do szkoły. Mam czas na sen i imprezy. Gdyby jeszcze, gdzieś moja mama wyjechała, to by było idealnie.
Szybko ubrałam się i zeszłam do kuchni. Była w niej już moja mama, jej asystentka i jakiś mężczyzna.
- Bardzo, dobrze Violetto, że już wstałaś- powiedziała Angie.
- Yhmm, a pan to kim jest?- zapytałam.
- Jestem twoim ojcem- powiedział mężczyzna, a ja wybuchłam śmiechem.
- To jest mój ojciec.!- krzyknęłam i  znów zaczęłam się śmiać.
- Przestań się śmiać- powiedział stanowczo mężczyzna.
- Violu, posłuchaj go. Sprawa jest poważna- mówiła moja mama.
- No, co się stało?- zapytałam od niechcenia.
- Od jutra zaczynasz chodzić do szkoły- powiedział.
- Nie.! Nie.!- mówiłam z niedowierzaniem.
- Violu, musisz zacząć naukę, jeżeli tego nie zrobisz to twój tata zabierze cię do Europy- tłumaczyła mama.
- Ale ja nie chcę- mówiłam.
- No, to jeżeli nie chcesz chodzić do szkoły to jutro jedziesz do Niemiec i tam będziesz się uczyć- powiedział mój zadowolony ojciec.
- Zostaję z mamą- potwierdziłam.
- No, to załatwione. Szkoła jest już opłacona- powiedział zadowolony mężczyzna- Nie przytulisz ojca- zapytał.

Podeszłam do niego i mocno go kopnęłam. 
No i skończyło się moje wspaniałe życie. Będę musiała chodzić do jakiejś szkoły z lamusami. Bardzo mnie dziwi, że mój ojciec, przypomniał sobie, że ma córkę, bo jakoś wcześniej to nie utrzymywał ze mną kontaktu. 


*Pierwszy dzień szkoły

Do szkoły przywiozła mnie mama. Wszyscy uczniowie byli ubrani w mundurki. Mam nadzieje, że nie będę musiała tego nosić. Moja rodzicielka poszła do dyrektora, a mnie sekretarka zaprowadziła do pokoju, w którym mam mieszkać. 
Były w nim już dwie dziewczyny. 

- Cześć jestem Violetta- przywitałam się.
- Heej ja jestem Francesca- powiedziała szatynka.
- A ja jestem Camila- przedstawiła się rudowłosa.
- No to razem będziemy w tym więzieniu- powiedziałam.
- No taak- potwierdziła Camila.
- Idziemy po mundurki- zapytała Włoszka.
- To one są obowiązkowe??- spytałam.
- Tak- odpowiedziały dziewczyny chórem.
- No to chodźmy- powiedziałam.

Poszłyśmy, kolejka była długa. Ustawiłyśmy się w niej i czekałyśmy, i czekałyśmy, i czekałyśmy. Nagle jakiś chłopak, zamiast stać na końcu poszedł na sam początek, a ta nieogarnięta baba dała mu mundurek. Miałam już coś powiedzieć, ale dziewczyny mnie powstrzymały.
- Viola, spokojnie- powiedziała Francesca.
- Skoro, on nie stoi w kolejce to my też nie musimy- powiedziałam.
- Ale my to nie on- wtrąciła się Camila.
- To, co on ma jakieś przywileje?- spytałam.
- To ty nie wiesz?- zapytały chórem.
- No, a co mam wiedzieć, nie interesuję się lamusami- odpowiedziałam.
- To jest syn ważnego polityka- powiedziała Francesca.
- No to teraz już wszystko rozumiem- powiedziałam zła.

***

Heej.! Pamięta mnie tu jeszcze ktoś?? Bardzo przepraszam, że nic nie dodawałam. Nawet nie mam dobrego wytłumaczenia mojej nieobecności xde 

No nic, od tygodnia mam ferie, ale nawet miałam dodać coś, ale byłam u babci no i różnie to bywa. 

To ja was nie zanudzam, tylko zapraszam do czytania pierwszego rozdziału najgorszego opowiadania ;**

Papateczki ;**


sobota, 17 stycznia 2015

Postacie & Prolog

~Violetta Castillo~

Córka sławnej piosenkarki Ángeles Carrarary. Została zmuszona przez ojca do nauki w prestiżowym liceum. Potrafi walczyć o swoje i mówić prawdę w oczy. Nienawidzi pustych dziewczyn. Jest uparta, sprytna i inteligentna. Jednak pod tym wszystkim kryje się jednak wrażliwa dziewczyna.



~Leon Verdas~

Syn znanego polityka i modelki. Ma braci, z którymi rywalizuje o względy ojca. Ma zaniżone poczucie wartości, dlatego znęca się nad uczniami z liceum. Jest chamski, zarozumiały i zbyt pewny siebie. Pod tym wszystkim kryje się dusza wrażliwego kompozytora 







Dwie osoby. Dwa różne światy. Dwa inne spojrzenia na na życie. Ale i tak coś ich łączy. Mają sławnych rodziców. Czy się odnajdą? Może połączy ich jakieś wyjątkowe uczucie?

***

Cześć.! No to tak się będzie prezentowało nowe opowiadanie. Mam nadzieję, że choć trochę was zaciekawiło i będziecie je czytać.<3 
Piszcie swoje opinie. 

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 13- "Finał"

*Violetta*
Z Leonem nie dało się dyskutować, jak zawsze postawił na swoim. Poszliśmy do jego pokoju, w środku nie było Diega, może to i dobrze, bo bym się strasznie krępowała.
- Będziemy spali na jednym łóżku, okey?- zapytał Leon.
- Dobrze- odpowiedziałam.

Leon dał mi swoją koszulę, a ja poszłam do łazienki. Wzięłam kąpiel, a następnie ubrałam się w koszulę mojego chłopaka. 
Wróciłam do pokoju, a on siedział na łóżku i spoglądał na mnie.
- Coś nie tak?- zapytałam.
- Nie wszystko jest okey, po prostu cieszę się, że mam taką wspaniałą dziewczynę- powiedział i objął mnie w tali. 
Pocałowałam go namiętnie, a on szybko poszedł do łazienki. 
Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać o wszystkim. Głównie myślałam, co z Francescą, dlaczego mi drzwi nie otworzyła. Jeśli jej się coś stało, to nie wiem, co ja sobie zrobię. 
W końcu z przyszedł Leon i położył się obok mnie. 

- O czym tak myślisz?- wyrwał mnie z przemyśleń Leon. 
- O Francesce- nie chciałam tego ukrywać, bo on i tak by się domyśłił.
- Nie martw się Fran jest już dużo dziewczynką- pocieszał mnie.
- Wiem, a tak a pro po  to, gdzie jest Diego?- zapytałam.
- Właśnie mnie też to zastanawia- powiedział Leon.
- Czy myślisz, że Fran i Diego...- mówiłam.
- Mogą być razem w pokoju- Leon potwierdził. 

Leon zgasił światło, a ja się do niego wtuliłam. Uwielbiam to ciepło, które od niego bije. On jest najwspanialszy.
- Kocham Cię- powiedziałam.
- Ja Ciebie też- odpowiedział i pocałował mnie w czoło.


*Następny dzień 

Wstałam wcześniej od Leona i szybko wyszłam z pokoju, póki wszyscy śpią. Przebiegłam po piętrze w koszuli i szybko weszłam do pokoju, ku mojemu zdziwieniu był otworzony.
Łóżko Francesci było zaścielane, więc myślałam, że jest w łazience. Podeszłam i zapukałam w drzwi. Nikt nie odpowiadał.
- Fran jesteś tam.!- krzyknęłam, ale nikt mi nie odpowiedział.
Nacisnęłam klamkę od pomieszczenia, a w nim było pusto.

Wróciłam do pokoju, a na szafce nocnej  zobaczyłam list:

"Violetto, nie martw się o mnie. Musiałam wrócić do domu, bo mój tata jest chory. Wyjechał ze mną Diego więc, wszystko jest dobrze. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy"

No to teraz już, coś wiem. Szybko poszłam do łazienki wziąć prysznic. Ubrałam się w koszulę, shorty i trampki. Zrobiłam sobie delikatny makijaż. 
Następnie poszłam na śniadanie, czekał na mnie już Leon.
- Cześć kochanie- przywitał mnie i pocałował.
- Heej- odpowiedziałam. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
- Wiesz, że to nieładnie wychodzić z pokoju bez pożegnania?- spytał Leon.
- Wiem, kochanie, ale tak słodko spałeś, że nie chciałam Ciebie budzić- wytłumaczyłam mu.
- Wiesz, może co z Diegiem?- zapytał z zaciekawieniem Leon.
- Wiem już wszystko.!- powiedziałam radośnie.
- Czyli dokładnie, co?- zapytał.
- Diego i Fran wrócili do Argentyny, bo Francesce tata zachorował- powiedziałąm.
- Jak to dobrze, że oni są razem- powiedział spokojnie Leon.
- Masz rację- potwierdziłam.
- A ty nie chciałabyś już wrócić?- zapytał.
- Chciałabym, bo tęsknię za ciocią. Poza tym chciałbym wspierać Francesce- powiedziałam.
- To kiedy wracamy?- spytał.
- Ta tydzień dobrze?- zapytałam. 
- Dobrze. 

*Miesiąc później

Od jakiś czterech miesięcy jestem w BA. To wszystko zawdzięczam mojemu wspaniałemu chłopakowi Leonowi. Zawsze mogę na niego liczyć, mimo że czasem chodzimy na dziwne randki, to i tak doceniam go. 
Tata Francesci jest chory na białaczkę, ale na szczęście znalazł się dawca i wszystko zaczęło się układać. Francesca z Diegiem także tworzą udaną parę. 
Bardzo się cieszę, że moje życie się w końcu ułożyło, moja ciocia znalazła sobie chłopaka i raczej prędko nie wyjedziemy w inne miejsce.


 
***
 Cześć kochani. Ten rozdział jest już ostatnim, ponieważ straciłam na to opowiadanie wenę. Wieem, to bylo beznadziejne opowiadanie, bardzo was przepraszam, że musieliście, czytać to "coś"
No nic, najważniejsze jest to, że mam wenę na kolejne opowiadanie. Już zaczynam je pisać.

No, to papa.! <3


niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 12

*Leon* 

Cieszę się, że pogodziłem się z Violettą, nie mógłbym żyć z nią w niezgodzie. Jest dla mnie bardzo ważna i nie mogę jej skrzywdzić, bo jest największym szczęściem jakie mnie spotkało. Zazwyczaj dziewczyny były dla mnie, jak zabawki często bawiłem się ich uczuciami, a  później, jak mi się znudziły to szukałem innej. I tak wkoło. Aż poznałem Violettę, pamiętam jak ją poznałem, uważała mnie za największego debila w szkole. Uderzyłem ją drzwiami, a ona potem taka niedostępna. Pokochałem ją za to, nawet nie wiem czemu.
Teraz muszę zrobić, coś romantycznego, ponieważ chcę, żeby uwierzyła w moją miłość do niej. 
Ma wspaniały pomysł na randkę, której Violetta jeszcze nie przeżyła.
 Postanowiłem, że pójdę do niej i jej powiem o tym, ale oczywiście nie o wszystkim, no bo co to by było. Miałem nacisnąć klamkę od pokoju dziewczyn, ale usłyszałem, jakiś męski głos, a to nie był na pewno Diego, a co jeśli Viola mnie zdradza, albo Fran Diega?Zapukałem do drzwi i nagle wszystko umilkło, usłyszałem głos mojej dziewczyny:
- Proszę.

To był dla mnie sygnał, że mogę wejść do pokoju. Nacisnąłem klamkę, a moim oczom ukazał się ogromny bałagan.
- Co tu się stało?!- spytałem rozglądając się po pokoju.
- Aj, my tylko ubrań szukałyśmy- tłumaczyła Viola.
- Violuś, mam do Ciebie małą sprawę- gdy to powiedziałem, automatycznie Francesca weszła do łazienki.
- Coś się stało?- pytała.
- Chcę Cię gdzieś zabrać- powiedziałem.
- Czyli jakaś randka się szykuje?- pytała z zaciekawieniem Viola.
- No może, weź ze sobą jakieś wygodne ubrania na zmianę.
- No dobrze, o której wychodzimy- pytała Violetta.
- Za godzinę, starczy Ci czasu?- powiedziałem.
- No wiesz, dla Ciebie wszystko- powiedziała Viola, całując mnie namiętnie. 

Wyszedłem i znów usłyszałem jakiś męski głos, albo to była po prostu moa wyobraźnia. 
Zarezerwowałem miejsca na naszą rankę i zacząłem się szykować.

*Godzina później

*Violetta*

Czekałam już na Leona przed wyjściem z hotelu. Muszę przyznać, że się troszkę wystroiłam. Gdy zobaczyłam, że idzie posłałam mu uśmiech. Mój chłopak wyglądał niesamowicie, Miał wspaniale ułożoną fryzurę i ładnie pachniał. Złapał mnie za rękę i wyszliśmy na zewnątrz. Pogoda była wspaniała, zresztą jak zawsze w Barcelonie. 
- Ślicznie wyglądasz kotku- powiedział Leon.
- Dziękuję- odpowiedziałam i naturalnie pojawił mi się rumieniec.

Leon to chyba zauważył, bo uśmiechał się. Nagle stanęliśmy przed wielkim Bigbordem, na którym widniał napis "Skoki na bandżi".
Leon uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
- No ty chyba o tym nie myślisz?- zapytałam.
- Ja właśnie o tym myślę- potwierdził moje przemyślenia.

Weszliśmy na górę i każde z nas poszło się przebrać. Potem do siebie przyszliśmy, a specjaliści zaczęli nas przypinać do dziwnych lin. Zanim się obejrzałam, to już staliśmy na krawędzi.
- Boisz się?- zapytał się Leon opiekuńczym głosem.
- Taak- odpowiedziałam.
- Ufasz mi?- pytał.
- Ufam Ci- mówiłam.
- Kochasz mnie?- pytał.
- Kocham- powiedziałam.
Leon spojrzał mi w oczy i namiętnie pocałował, chyba nigdy nie zapomnę tego pocałunku.
Nadal jednak staliśmy na krawędzi, trzymając się za ręce.

W końcu to zrobiliśmy.! Skoczyliśmy, jeszcze nigdy w życiu nie czułam się tak lekko, jak w tamtej chwili, nadal trzymaliśmy się za ręce. To było niesamowite. Czułam się, jakbym mogła zrobić wszystko, a przy mnie była osoba, którą bardzo kocham. 


Gdy już byliśmy na ziemi, zostaliśmy odpięci od lin, a każde z nas poszło się przebrać. Leon musiał na mnie trochę poczekać, bo musiałam poprawić makijaż i fryzurę, bo wyglądałam strasznie. 
Spotkaliśmy się przed wyjściem.
- To jeszcze nie koniec, księżniczko- powiedział Leon.
- Już zaczynam się bać- odpowiedziałam.
- Nie bój się, przecież jesteś ze mną- powiedział i przytulił mnie mocno.


Po piętnastu minutach doszliśmy do ślicznej restauracji. Leon zaprowadził nas do pięknie nakrytego stoliku. Było już przygotowane wino i kolacja. Wszystko ładnie pachniało.
- To dla mnie?- zapytałam.
- Tak, przepraszam Cię, że daję Ci powody do zazdrości- powiedział.
- Oj nie przepraszaj, bo ty nie masz za, co. Kocham Cie.!- powiedziałam i przytuliłam mocno Loena.
Usiedliśmy przy stole, kelner nalał nam wina i zaczęliśmy jeść kolację. Wszystko było bardzo smaczne. Po kolacji udaliśmy się do hotelu. Było już ciemno, a wszystkie uliczki były, tak ślicznie oświecone. Szliśmy razem trzymając się za ręce.
Gdy doszliśmy na miejsce, Leon odprowadził mnie do pokoju. Jeszcze pocałował mnie na pożegnanie, czekał na mnie aż wejdę do środka.
Nacisnęłam klamkę, ale drzwi się nie otworzyły. Próbowałam dalej i nic, poszperałam w torebce i nie mogłam znaleźć żadnych kluczy, pewnie zostawiłam je w pokoju.
- Fran jesteś tam, jeśli tak to otwórz- krzyczałam i pukałam w drzwi.


Jednak to wszystko było na nic. 
- Skoro, zamknięte to chodź do mnie- zaproponował Leon.
- Ale...- miałam coś powiedzieć, ale mi przerwał.
- Nie ma żadnych ale, śpisz dzisiaj u mnie- nakazał leon.


***
 Cześć.! <3 No i wreszcie mamy rozdział 12. Bardzo długo musieliście na niego czekać, bo nie miałam weny. Dopiero dzięki pomysłom Julii i Kingi, udało się coś napisać.
Cały rozdział opiera się na Leonettcie. Cieszycie się??
Zapraszam was na bloga, na którym pisze opowiadania razem z Pa Ti:  http://miloscjestnazawsze.blogspot.com/

Kim jest chłopak w pokoju dziewczyn??
Dlaczego pokój Violetty i Francesci był zamknięty???
Co wydarzy się między Leonem, a Violettą???